
Święto Wojskowej Służby Zdrowia zostało ustanowione na pamiątkę wydarzeń z 1831 r. Tego dnia naczelny lekarz Armii Królestwa Polskiego gen. Karol Kaczkowski wydał okólnik w sprawie walki z epidemią cholery, zagrażającej wojskom polskim. Jego zdecydowane działania doprowadziły do opanowania choroby, co przyniosło mu uznanie. za co został odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari.
Wojskowa Służba Zdrowia jest jedną z najstarszych służb w Wojsku Polskim. Zajmuje się całością spraw medyczno-sanitarnych dotyczących Sił Zbrojnych RP. Jej żołnierze i pracownicy odpowiadają m.in. za: selekcję obywateli zdolnych do służby wojskowej, kontrolę stanu zdrowia żołnierzy, zabezpieczenie wojsk pod względem sanitarno-higienicznym i przeciwepidemicznym, szkolenie sanitarne stanów osobowych Wojska Polskiego oraz prowadzą prace naukowo-badawcze. Departamentowi Wojskowej Służby Zdrowia MON podlegają instytuty medyczne i badawcze, szpitale, pracownie psychologiczne, komisje lekarskie i ośrodki medycyny prewencyjnej. Wojskowa Służba Zdrowia stale współpracuje ze swoimi cywilnymi odpowiednikami, niosąc konieczną pomoc nie tylko żołnierzom i pracownikom resortu obrony narodowej.
Wszystkim żołnierzom i pracownikom szpitali, którzy w swej codziennej służbie i pracy, realizują swoją misję, niosą pomoc innym składamy słowa wdzięczności i uznania za oddaną służbę i poświęcenie. Wasza służba to nie tylko zawód, ale przede wszystkim misja pełna odwagi, odpowiedzialności i troski o drugiego człowieka.
Życzymy Wam dużo zdrowia, satysfakcji z wykonywanej pracy, siły w pokonywaniu codziennych wyzwań oraz wszelkiej pomyślności w życiu zawodowym i osobistym.
Z wyrazami szacunku i uznania.
Dyrekcja Wojskowego Instytutu Medycznego – PIB
**********
Medycyna w mundurze – między misją a wyzwaniem
Rozmowa z gen. broni prof. dr. hab. n. med. Grzegorzem Gielerakiem, dyrektorem Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego
Wywiad dla miesięcznika „Nasza Służba” Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego
Święto Wojskowej Służby Zdrowia, obchodzone 4 kwietnia, stało się idealną okazją do przeprowadzenia rozmowy z gen. broni prof. dr. hab. n. med. Grzegorzem Gielerakiem, dyrektorem Wojskowego Instytutu Medycznego – Panstwowego Instytutu Badawczego. Opowiedział m.in. o tym, czym zajmuje się WIM-PIB, jaką rolę w wojskowej służbie zdrowia odgrywają kapelani czy jakie wyzwania stoją przed medykami w mundurach.
Panie Generale, jaką rolę pełni dziś Wojskowy Instytut Medyczny w systemie ochrony zdrowia oraz w Siłach Zbrojnych RP?
– Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy łączy w sobie trzy funkcje, których żadna inna instytucja w Polsce nie integruje w jednym organizmie: wielospecjalistyczny szpital kliniczny, instytut naukowo-badawczy oraz centrum kompetencji medycyny wojskowej. Leczymy pacjentów – zarówno żołnierzy, jak i ludność cywilną – prowadząc jednocześnie zaawansowane badania naukowe i wdrażając innowacje technologiczne, od algorytmów sztucznej inteligencji wspomagających diagnostykę po systemy telemedyczne służące konsultacjom na odległość. W wymiarze militarnym pełnimy rolę zaplecza intelektualnego i doktrynalnego wojskowej służby zdrowia – opracowujemy standardy zabezpieczenia medycznego, projektujemy programy szkoleniowe z zakresu medycyny taktycznej, a także koordynujemy pilotażowe projekty integracji cywilno-wojskowej – jak ten realizowany wspólnie ze szpitalem w Hajnówce w ramach projektu „Tarcza Wschód”. WIM-PIB aspiruje do roli, jaką w wymiarze bezpieczeństwa zdrowotnego państwa odgrywają analogiczne jednostki w USA czy Niemczech, Francji czy Finlandii – instytucji, która nie tylko reaguje na kryzysy, ale antycypuje zagrożenia i przygotowuje na nie cały system.
Z jakimi trudnościami mierzy się dziś wojskowa służba zdrowia w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej?
– Fundamentalnym wyzwaniem pozostaje kryzys kadrowy o skali, która powinna niepokoić każdego decydenta. Spośród 1506 etatów lekarskich przewidzianych w strukturach armii obsadzonych jest zaledwie 888 – deficyt wynosi 41%. Współczynnik zabezpieczenia medycznego sięga 260 żołnierzy na jednego lekarza, podczas gdy standard NATO zakłada proporcję 1 do 100. W kontekście planowanego zwiększenia liczebności Sił Zbrojnych RP o kolejne 100 tysięcy żołnierzy dane te nabierają dramatycznego wymiaru. Kryzys nie ogranicza się do braków ilościowych – około 38% oficerów-lekarzy ocenia własne przygotowanie do działań na polu walki jako niewystarczające. Sytuacja geopolityczna – wojna za wschodnią granicą, rosnące zagrożenia hybrydowe, status Polski jako państwa frontowego NATO – radykalnie skróciła margines czasowy na przeprowadzenie reform. Gotowość medyczna warunkuje gotowość operacyjną, a bez szybkich korekt organizacyjnych i średnioterminowych reform strukturalnych odporność operacyjna Sił Zbrojnych RP nie zostanie odbudowana w czasie, którym dysponujemy.
Czym różni się praca lekarza w wojsku od pracy w cywilnym szpitalu?
– Generał Stefan Hubicki trafnie ujął tę dwoistość: lekarz wojskowy niesie pomoc oraz potrafi stosować się do rozkazów i je wydawać. Myśl ta oddaje istotę służby, która wymaga zarówno empatii medyka, jak i stanowczości dowódcy. W cywilnym szpitalu lekarz koncentruje się na chorym w warunkach względnego komfortu organizacyjnego. Lekarz wojskowy musi być gotowy do udzielania pomocy medycznej w ekstremalnych warunkach – pod ostrzałem, przy deficycie zasobów, w izolacji od zaplecza szpitalnego. Doświadczenia z Ukrainy potwierdzają, że współczesny medyk wojskowy musi funkcjonować jako jednoosobowy ośrodek decyzyjny – łącząc kompetencje chirurga, anestezjologa i intensywisty, koordynując rozproszone zasoby i improwizując procedury w warunkach, które wykraczają daleko poza łamy podręczników akademickich. Służba wojskowa narzuca przy tym reżim funkcjonowania zawodowego nieobecny w sektorze cywilnym – podporządkowanie hierarchii dowodzenia, pełną dyspozycyjność geograficzną, ćwiczenia poligonowe, dyżury garnizonowe. Bycie lekarzem wojskowym oznacza odpowiedzialność nie tylko za zdrowie pacjentów, ale także za podległy personel, logistykę medyczną i ciągłość zabezpieczenia jednostki – odpowiedzialność, której zakres znacząco wykracza poza kompetencje kliniczne i wymaga odrębnego kształcenia w zakresie przywództwa, zarządzania kryzysowego oraz planowania operacyjnego.
Czy wojsko jest dziś dobrze przygotowane medycznie na sytuacje kryzysowe? Czego mogą spodziewać się wojskowi medycy w przypadku ewentualnego konfliktu zbrojnego?
– Odpowiem wprost – nie jesteśmy przygotowani w stopniu adekwatnym do poziomu zagrożeń. Polska dysponuje blisko półmilionową kadrą medyczną, ale tylko nieliczni mają kompetencje niezbędne do ratowania życia w warunkach konfliktu zbrojnego. Podczas gdy Finlandia co roku szkoli dziesiątki tysięcy medyków w zakresie medycyny pola walki, w Polsce symboliczne ćwiczenia z udziałem stu osób odbywają się zaledwie raz na dwa lata. Dysproporcja między potencjałem a przygotowaniem jest alarmująca. W przypadku konfliktu zbrojnego medycy wojskowi muszą liczyć się ze scenariuszami, które zasadniczo odbiegają od doktryny NATO opracowanej w warunkach dominacji powietrznej w Afganistanie i Iraku. Wojna na Ukrainie brutalnie zweryfikowała dotychczasowe założenia – czasy ewakuacji wydłużyły się ze „złotej godziny” do 6-7 dni, śmigłowce medyczne stały się celem, masowe straty przekroczyły zdolności absorpcyjne punktów pomocy medycznej i szpitali. Dlatego z takim naciskiem postulujemy utworzenie Krajowego Centrum Doskonalenia Medycyny Taktycznej, które w sposób systemowy przygotuje zarówno wojskowy, jak i cywilny personel medyczny na realia współczesnego pola walki.
Jakie wnioski dla wojskowej służby zdrowia przyniosły doświadczenia ostatnich lat – pandemia COVID-19 oraz wojna w Ukrainie?
– Pandemia i wojna dostarczyły jednej fundamentalnej lekcji: system ochrony zdrowia stanowi równorzędny komponent odstraszania i obrony – równie istotny jak nowoczesne uzbrojenie. COVID-19 obnażył kruchość rezerw i systemowy brak przygotowania na skokowy wzrost zapotrzebowania na świadczenia medyczne. Dowiódł, że przy masowym napływie poszkodowanych każdy system działający w izolacji – czy to cywilny, czy wojskowy – jest skazany na porażkę. Wojna na Ukrainie boleśnie zweryfikowała dotychczasową doktrynę NATO dotyczącą zabezpieczenia medycznego, wymuszając rozwój koncepcji przedłużonej opieki polowej – Prolonged Field Care – i uwypuklając konieczność decentralizacji umiejętności zabiegowych na najniższe szczeble ewakuacji. Uświadomiła również, jak strategicznym zasobem jest krew i preparaty krwiopochodne – ich brak na polu walki kosztuje życie. Oba doświadczenia prowadzą do jednego wniosku: Polska musi zbudować zintegrowany system cywilno-wojskowego bezpieczeństwa zdrowotnego, wzorowany na rozwiązaniach np. Finlandii. Postulat ten nie ma charakteru teoretycznego – został przedstawiony w szeregu opracowań analitycznych, które WIM-PIB systematycznie aktualizuje i przedkłada decydentom.
Jak wygląda współpraca między szpitalami wojskowymi a placówkami cywilnymi?
– Współpraca ta musi przejść od doraźnych działań uruchamianych reaktywnie w odpowiedzi na kolejne kryzysy do trwałej architektury systemowej – opartej na stałych mechanizmach koordynacji, wspólnych protokołach, interoperacyjnych systemach informatycznych i jasnym podziale odpowiedzialności między sektorem cywilnym a wojskowym. Docelowy model powinien zakładać integrację operacyjną, w której wymiana informacji, wspólne szkolenia i wzajemne udostępnianie zasobów stanowią element codziennego funkcjonowania systemu, nie zaś nadzwyczajną reakcję na sytuację kryzysową. W sierpniu ubiegłego roku WIM-PIB podjął się opracowania modelu organizacji zabezpieczenia medycznego realizowanego wspólnie ze szpitalem w Hajnówce, w ramach wsparcia dla Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego „Bezpieczne Podlasie”. Inicjatywa wpisuje się w założenia programu „Tarcza Wschód”, którego celem jest stworzenie sieci placówek medycznych – cywilnych i wojskowych – zdolnych do elastycznego reagowania na potrzeby operacyjne armii. Model zakłada współdziałanie hybrydowe: wojskowe zespoły specjalistyczne wzmacniają szpitale cywilne w sytuacjach przeciążenia, a cywilna infrastruktura diagnostyczno-terapeutyczna uzupełnia zdolności polowych jednostek medycznych. Warunkiem skuteczności pozostaje jednak interoperacyjność – wspólne procedury, ujednolicone systemy łączności i kompatybilne standardy dokumentacji medycznej. Doświadczenia ukraińskie jednoznacznie potwierdzają, że tego rodzaju współdziałanie ratuje życie, ale musi zostać przygotowane i przećwiczone w czasie pokoju.
Jak zachęcić młodych lekarzy do podjęcia służby w wojsku?
– Przeprowadziliśmy gruntowne badania ankietowe – zarówno wśród lekarzy wojskowych, jak i podchorążych Kolegium Wojskowo-Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Wyniki prowadzą do wspólnego wniosku: zasadniczym problemem nie jest wykształcenie ani przygotowanie lekarzy, ale ich utrzymanie w służbie. Jedynie 41% studentów Kolegium deklaruje chęć pozostania w armii po ukończeniu studiów, a ryzyko decyzji o odejściu wzrasta ponad dwukrotnie wśród studentów ostatnich lat – co wskazuje, że ich motywacja słabnie w miarę konfrontacji z realiami służby. Nie chodzi przy tym wyłącznie o pieniądze – zaledwie 13% respondentów wskazuje poziom uposażenia jako priorytetowy problem. Decydujące znaczenie mają czynniki systemowe: przewidywalna ścieżka kariery, gwarancja dostępu do specjalizacji, realne możliwości rozwoju zawodowego i naukowego oraz właściwe relacje z przełożonymi. Młody lekarz musi widzieć, że służba w wojsku nie oznacza regresu kompetencji, lecz unikalne możliwości rozwoju – od medycyny taktycznej, przez misje międzynarodowe, po korzystanie z zaawansowanych technologii, których sektor cywilny nie oferuje w porównywalnym zakresie. Państwo, które zainwestowało znaczące środki w wykształcenie tych specjalistów, powinno stworzyć warunki, w których będą oni zainteresowani pozostaniem w służbie – w tym właśnie wyraża się realny zwrot z inwestycji w kapitał ludzki wojskowej służby zdrowia.
Jaką rolę w procesie zdrowienia pacjentów może odgrywać kapelan?
– Medycyna od wieków podkreśla, że człowiek nie jest wyłącznie organizmem biologicznym – jest istotą obdarzoną duchowością, poszukującą sensu, szczególnie w chwilach cierpienia i zagrożenia życia. Hipokrates rozumiał to dwadzieścia pięć wieków temu – współczesna medycyna jedynie potwierdza w sposób mierzalny i udokumentowany, że stan ducha wpływa na proces zdrowienia równie realnie jak farmakoterapia. Kapelan w szpitalu wojskowym pełni rolę, której żaden inny specjalista nie jest w stanie zastąpić. Nie chodzi wyłącznie o posługę sakramentalną, choć i ta ma ogromne znaczenie dla osób wierzących. Chodzi o obecność kogoś, kto potrafi być z chorym w wymiarze wykraczającym poza procedurę kliniczną – kto potrafi wysłuchać, wzmocnić nadzieję, pomóc odnaleźć sens w doświadczeniu cierpienia. Żołnierz ranny na polu walki lub zmagający się z traumą po powrocie z misji potrzebuje nie tylko sprawnego chirurga i skutecznego leku – potrzebuje wsparcia, które dotyka głębszych warstw ludzkiego doświadczenia. Dlatego obecność kapelanów w wojskowej służbie zdrowia jest nie tyle pożądana, ile konieczna – jako integralna część holistycznego podejścia do zdrowia człowieka, w którym troska o ciało i troska o ducha stanowią nierozerwalną całość.
Czym dla Pana Generała jest służba w wojskowej służbie zdrowia?
– Państwo, które powołuje swoich obywateli do służby wojskowej i oczekuje od nich gotowości do poświęcenia zdrowia – a w ostateczności życia – zaciąga wobec nich dług moralny. Żołnierz wstępujący do armii zawiera z państwem niepisaną umowę: będę cię bronił, a ty zadbasz o mnie i moją rodzinę. Jeżeli państwo tej części kontraktu nie dotrzymuje – nie zapewnia właściwej opieki medycznej, nie prowadzi profilaktyki, nie dba o kondycję fizyczną i psychiczną swoich obrońców – narusza fundamentalną zasadę wzajemności, na której opiera się etos służby wojskowej. Troska o zdrowie żołnierzy nie jest więc przywilejem ani gestem dobrej woli – jest spłatą zobowiązania zaciąganego w momencie, gdy obywatel zakłada mundur i składa przysięgę. Stanowi fundament zaufania, bez którego żadna armia nie jest zdolna do działania. Dla mnie osobiście służba w korpusie medycznym jest realizacją tego właśnie imperatywu – łączeniem fachowej wiedzy z etosem żołnierskim w przekonaniu, że najlepsza inwestycja w bezpieczeństwo państwa to inwestycja w ludzi, którzy to bezpieczeństwo tworzą. Zasada ta musi stanowić standard, nie deklarację – twardy punkt odniesienia, szczególnie tam, gdzie odpowiedzialność jest podwójna: za obronę państwa i za wierność zasadom etyki zawodowej.
Rozmawiał Fabian Filip Felsman
Źródło: Nasza Służba Nr 3(695).
