Przejdź do menu Przejdź do treści
  • Jeśli nie poprawimy dzietności i nie uzupełnimy tego rozsądną migracją, roczniki młodych ludzi będą po prostu zbyt małe, by utrzymać ambitne cele obronne.
  • Trzeba realnie zadbać o zdrowie i sprawność dzieci i młodzieży – bo tego nie da się „nadrobić” kilkumiesięcznym szkoleniem wojskowym w dorosłości.
  • Potrzebny jest nowoczesny system przygotowania do obrony: więcej rezerw, zachęt do służby i elastycznych ścieżek wejścia do wojska – zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet.
  • Kobiety już dziś są ważną częścią wojska i w przyszłości ich rola będzie rosła – kluczowe jest stworzenie jasnych zasad i warunków, które pozwolą w pełni wykorzystać ten potencjał.
  • W coraz bardziej technologicznej armii kluczowi będą dobrze wykształceni specjaliści, których szkoli się latami i których nie da się szybko zastąpić w razie kryzysu.
  • Wszystkie teksty w ramach cyklu „Polska 2049 – kraj naszych dzieci” dostępne są tutaj

W 2049 r. dziecko urodzone w 2024 r. będzie miało 25 lat – to wiek najwyższej sprawności biologicznej. Zbiegnie się z momentem, w którym Polska będzie konfrontować się ze skutkami obecnych decyzji demograficznych, zdrowotnych, edukacyjnych i obronnych. Jednak to, w jakim kraju ten dwudziestopięciolatek będzie musiał się odnaleźć, rozstrzyga się w dużej mierze już dziś. Decyzje, które teraz zapadają (lub nie zapadają), kształtują warunki brzegowe jego dorosłości – od liczebności rocznika po zdolność do służby wojskowej.

Krach demograficzny

Punkt wyjścia stanowią dane demograficzne. W 2024 r. w Polsce zarejestrowano blisko 252 tys. urodzeń, natomiast według wstępnych szacunków w 2025 r. liczba urodzeń spadła do ok. 238 tys. Współczynnik dzietności obniżył się z 1,16 w 2023 r. do 1,10 w 2024 r. według wstępnych danych GUS. Liczebność grup, które w 2049 r. znajdą się w wieku poborowym, pozostaje więc w znacznej części przesądzona dzisiejszą krzywą urodzeń. Rzeczywista pula kandydatów okaże się jeszcze mniejsza – po odliczeniu osób niezdolnych do służby z powodów zdrowotnych, emigrantów, młodych ludzi wybierających inne ścieżki edukacyjne oraz tych, których rynek pracy przejmie szybciej niż wojsko.

 

Co ważne, niedobór pokolenia w wieku rekrutacyjnym nie jest wyłącznie polskim problemem. W całej Europie do deficytów sprzętowych i amunicyjnych dochodzi dziś deficyt ludzi zdolnych, wyszkolonych i gotowych do służby. To potwierdza intuicyjnie odczuwaną prawdę: sprzęt pozostaje warunkiem koniecznym, ale o jego realnej wartości bojowej rozstrzyga to, czy stoją za nim ludzie zdrowi, kompetentni i gotowi nosić polski mundur.

 

Spadek liczby urodzeń byłby mniej groźny, gdyby kondycja kolejnych roczników rekompensowała ich kurczącą się liczebność. Dostępne dane wskazują jednak na pogorszenie wielu parametrów zdrowia dzieci i młodzieży, które całościowo negatywnie rzutują na jakość puli rekrutacyjnej. W badaniu HBSC – Health Behaviour in School-aged Children, przeprowadzonym pod auspicjami WHO w latach 2021–2022, zalecany poziom codziennej aktywności fizycznej osiągała tylko część nastolatków. Według średniej międzynarodowej HBSC odpowiednio 25 proc. chłopców i 15 proc. dziewcząt, przy wyraźnym spadku aktywności wraz z wiekiem.

Polskie raporty dotyczące aktywności fizycznej dzieci i młodzieży potwierdzają trwałą przewagę siedzącego trybu życia, a w ślad za tym narastający problem nadwagi i otyłości, który według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – PIB dotyczy około jednej trzeciej dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Skutki tych deficytów nie kończą się wraz z wejściem w dorosłość – przenoszą się na kolejne grupy wiekowe, które wchodzą w wiek kwalifikacji wojskowej z bagażem zdrowotnym ukształtowanym w dzieciństwie.

 

W zdrowym ciele zdrowy duch

Dane o młodych dorosłych pokazują, że problemy zdrowotne wyniesione z dzieciństwa nie znikają po osiemnastych urodzinach. Krótkie szkolenie wojskowe może poprawić wybrane parametry sprawności, ale nie zastąpi wieloletniego kształtowania zdrowia, wydolności i odporności psychicznej. Konsekwencja jest jednoznaczna: polska armia otrzyma mniej jednorodną zdrowotnie pulę kandydatów, jeżeli szkoła, rodzina, profilaktyka i lokalna infrastruktura aktywności fizycznej nie odwrócą obecnych trendów.

Nawet najnowocześniejszy sprzęt nie zastąpi tego, czego nie ukształtowała codzienność – w kilka miesięcy szkolenia podstawowego nie da się zbudować sprawnego żołnierza z dwudziestolatka, który dorastał w warunkach niskiej aktywności fizycznej i wadliwych nawyków żywieniowych. Nie pytajmy zatem, czy nasze dzieci pójdą do wojska. Pytajmy o co innego: ilu z naszych synów i córek udźwignie ciężar munduru, gdy państwo w potrzebie go poda?

 

Kobiety w kamasze

A co z wojskową służbą kobiet? Część wypowiedzi publicznych przedstawia obecność kobiet w mundurze jako problem przyszłej mobilizacji, pomijając – świadomie bądź nie – obecny stan Sił Zbrojnych RP. Dziś służy blisko 37 tys. kobiet, w tym niemal 24 tys. żołnierzy zawodowych; pozostałe pełnią służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej, dobrowolnej zasadniczej służbie wojskowej, uczelniach wojskowych i aktywnej rezerwie, co czyni je trwałą częścią struktur wojskowych.

Doświadczenie ukraińskie pokazuje inny wymiar tego zjawiska: znaczenie dobrowolnego udziału kobiet w siłach zbrojnych podczas wojny. Ukraina, prowadząca pełnoskalową wojnę obronną od lutego 2022 r., nie wprowadziła powszechnej obowiązkowej mobilizacji kobiet.

Według Ministerstwa Obrony Ukrainy na początku 2025 r. w Siłach Zbrojnych Ukrainy służyło ponad 70 tys. kobiet, z czego ponad 5,5 tys. bezpośrednio zaangażowanych w działania bojowe. Skala dobrowolnego napływu w warunkach wojny wskazuje, że ramowa konstrukcja prawna mobilizacji ma w gruncie rzeczy znaczenie wtórne wobec rzeczywistej gotowości pokolenia do służby.

 

Nie chodzi więc o to, czy kobiety będą w wojsku, ale w jakim statusie i zakresie znajdą tam swoją reprezentację. Nasze córki mogą włożyć mundur jako wybór zawodu w państwie utrzymującym armię z dobrowolnego naboru. Państwo może też objąć je systemem powszechnego szkolenia, rezerwy albo mobilizacji, jeżeli dobrowolny model rekrutacji nie zapewni liczebności i jakości kadr odpowiadających przyjętym celom obronnym.

Różnica między tymi scenariuszami nie wynika z ideologii, ale z planowania. Jeżeli model dobrowolny nie zapewni celów liczebnych i jakościowych, państwo stanie przed wyborem: urealnienie docelowej liczebności sił zbrojnych, silniejszy system zachęt, rozbudowa rezerw, powszechne szkolenie obronne albo częściowy powrót do form obowiązkowego poboru.

 

Na horyzoncie planowania obronnego pojawia się jeszcze jeden czynnik systemowy, który zasadniczo zmieni proporcje między liczebnością armii, jakością kadr i zdolnością operacyjną – sztuczna inteligencja oraz systemy autonomiczne, zaliczane przez NATO do kluczowych technologii obszaru obronności. W jednym z prawdopodobnych scenariuszy część zadań rozpoznawczych, transportowych i taktycznych przejmą platformy bezzałogowe i autonomizowane.

Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji będą wspierać analizę informacji, logistykę i procesy dowodzenia – zakres zastąpienia decyzji ludzkich pozostanie jednak zależny od doktryny, prawa, niezawodności systemów oraz ustalonego z góry poziomu kontroli człowieka. Z tej zależności wypływa kluczowy wniosek: im bardziej wyspecjalizowana będzie armia, tym większe znaczenie zyska pojedynczy operator, technik, oficer, lekarz wojskowy i specjalista cyberbezpieczeństwa. Liczebność rocznika zachowa znaczenie, ale przestanie być parametrem rozstrzygającym – decydująca okaże się klasa kompetencji utrzymywana w służbie.

Armia roku 2049 będzie bardziej selektywna kadrowo niż armia projektowana dziś, a przez to trudniejsza do odtworzenia po stratach. Wyszkolenie operatora systemu bezzałogowego, oficera kierującego pętlą decyzyjną wspartą algorytmem czy lekarza wojskowego rozumiejącego reguły postępowania w nowym profilu obrażeń pola walki wymagać będzie lat, nie miesięcy. Straty w tych kategoriach kadrowych odtwarza się wolniej i kosztowniej niż straty w żołnierzach o standardowym profilu szkolenia, co trwale zmieni wszystkie węzły drogi zawodowej w wojsku: selekcję wstępną, szkolenie specjalistyczne oraz ochronę zdrowia żołnierza w służbie.

 

Nie chodzi tylko o liczby

Z rosnącej specjalizacji kadr wojskowych wynika kolejna konsekwencja dla polityki obronnej. Obronność roku 2049 nie sprowadzi się do liczby brygad zmechanizowanych i dywizji pancernych. Zależeć będzie od zdolności państwa do wytworzenia, ochrony i utrzymania ludzi przygotowanych do zadań, których maszyny jeszcze długo nie wykonają samodzielnie. Chodzi o podejmowanie decyzji pod presją, ocenę moralną w sytuacji niejednoznacznej, sprawowanie przywództwa, dochowywanie lojalności wobec wspólnoty oraz przyjmowanie odpowiedzialności za innych.

 

Kompetencje tego rodzaju buduje się w szkole podstawowej, na lekcjach wychowania fizycznego, w klubach sportowych, drużynach harcerskich i domach, w których odpowiedzialność za Ojczyznę traktuje się jako praktyczny obowiązek obywatelski. Cały ten proces opiera się na podziale odpowiedzialności między podmioty, z których żaden nie zastąpi pozostałych.

 

Państwo odpowiada za dane, programy i finansowanie. Rodzina odpowiada za codzienne nawyki dziecka. Szkoła, samorząd i system ochrony zdrowia tworzą warunki, bez których odpowiedzialność rodzica pozostaje częściowo iluzoryczna. Rodzic nie zbuduje armii, ale ma istotny wpływ na zdrowie, sprawność i odporność psychiczną dziecka.

To, które dziś wybiera ruch zamiast ekranu, jutro nauczy się udzielać pierwszej pomocy, a pojutrze zrozumie, dlaczego państwo zasługuje na odpowiedzialność i obronę. Każde takie dziecko wzmacnia bezpieczeństwo wspólne, także bezpieczeństwo tych, którzy munduru nigdy nie założą.

 

Wszystko w naszych rękach

Na zakończenie wrócę do dziecka urodzonego w 2024 r. – za ćwierć wieku wejdzie w wiek 25 lat w państwie, którego zdolność obrony rozstrzygną w dużej mierze decyzje zapadające dziś. W tak złożonych warunkach pytanie: „Kto nas obroni w 2049 roku?” nie ma jednej odpowiedzi ani jednego adresata. Kieruje się równocześnie do rządu, szkoły, systemu ochrony zdrowia, samorządu i nas samych – rodziców.

Niezależnie od tego dziecko nie powinno dorastać w poczuciu, że obrona kraju należy do kogoś innego, ale w świadomości, że stanowi ona sprawę wspólną, w której służba w mundurze jest tylko jedną z form realizacji odpowiedzialności obywatelskiej. Przygotowanie zaczyna się od mierzalnych działań: codziennej aktywności fizycznej, profilaktyki zdrowotnej, nauki udzielania pierwszej pomocy, edukacji obywatelskiej i systematycznego monitorowania kondycji młodego pokolenia, połączonego z mechanizmem instytucjonalnej odpowiedzi na zidentyfikowane deficyty.

 

Cztery wieki temu Jan Zamoyski zapisał w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej formułę, która od tego czasu funkcjonuje jako sentencja okolicznościowa przywoływana w przemówieniach: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Rok 2049 rozstrzygnie, czy zachowała ona wartość praktycznego zobowiązania, czy też pozostała wyłącznie retorycznym ozdobnikiem.

Wszystkie teksty w ramach cyklu „Polska 2049 – kraj naszych dzieci” dostępne są tutaj.

 

 

gen. broni prof. dr hab. n. med. Grzegorz Gielerak

Wojskowy Instytut Medyczny – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie

 

 

Źródło: ZERO.PL

Data publikacji: 1.06.2026 5:59

Grafika: Marcin Obara / Shutterstock/PAP